Projekt badawczy Polska-Namibia 2010


Tak, jestem nauczycielem, nawet wychowawcą (to pytanie padało już tyle razy, że za każde jego powtórzenie powinien być ban ). Uczę plastyki i j. polskiego a także opiekuję się szkolną biblioteką. Skro w temacie: mam także "papier" na muzykę, a ostatnio zdobyłem kwalifikacje na technikę i ukończyłem kurs j. niemieckiego...
Rysowanie i moja praca w szkole: nie widzę związku. Owszem, robię dekoracje (korytarz, sale, ozdoby, pomagam w pracach na plastyce), ale to jednak coś innego. Moi podopieczni nie znają (chyba) Klary, ja nie mam parcia by im o niej mówić.


Ale klasę masz niesforną- jedno niedostateczny!



Pierwszy tydzień rządów Donalda Tuska

Poniedziałek

Donald Tusk wyczarterował 10.000 jumbo-jetów. 3 miliony Polaków wraca do
kraju.

Wtorek

Zarządzeniem premiera Donalda Tuska zlikwidowano wypadki samochodowe.

Środa

Donald Tusk obniżył podatki --- od środy PIT, CIT i VAT w Polsce wynoszą
1%, jednocześnie Donald Tusk zwiększył wynagrodzenia --- pielęgniarka
zarabia średnio 5890 zł netto, a lekarz 25630 zł netto. Nauczyciele
zarabiają od środy 8300 zł netto, a urzędnicy 6250. Zachodnie granice
Polski przekraczają tysiące lekarzy z Niemiec Francji i Irlandii by
podjąć pracę w polskich szpitalach.

Czwartek

W czwartek Donald Tusk gwałtownie podniósł prestiż Polski na świecie ---
UE ogłosiła wprowadzenie Nicei i pierwiastka jednocześnie, Niemcy
zrezygnowały z Gazociągu Północnego, a bałtycką rurą będzie
transportowane mięso z Polski do Rosji.

Piątek

W piątek Donald Tusk wybudował 2500 kilometrów autostrad 840 pływalni i
320 stadionów. Hanna Gronkiewicz-Waltz --- nowa minister infrastruktury -
przecięła 6000 wstęg w ciągu 18 godzin

Sobota

Donald Tusk rozdał akcje, średnio 70 tysięcy na głowę. Ponadto
wprowadził poszóstne becikowe i ulgę na dziecko --- bez kozery - pińcet
tysięcy.

Niedziela

Po zrobieniu tych wszystkich cudów, siódmego dnia, Donald Tusk odpoczął.

P.S.
Wieczorem w niedzielę od niechcenia Donald Tusk zniósł przymrozki, by
jabłka już nigdy nie drożały.



Z nauczycielem nie wygrasz, za to on z Tobą bardzo łatwo. Tym bardziej, że te ikonki to była twoja praca na lekcji. Ale żeby nauczyciel z informatyki był tak surowy?!

A u mnie na każdym przedmiocie jest inaczej :) Np. z biologii był sprawdzian przed feriami (jakoś w styczniu) i mnie wtedy nie było. Okazuje się, że mam go napisać za tydzień :) Ale tylko dlatego, bo mi wychodzi 3/4.

P.S Jak ja nienawidze chemii (wychodzi mi 2/3), biologii (3/4) i niemieckiego (3)! Przez te przedmioty będę miał średnią 4.1-4.3 :( A to dopiero 2 kl. gimnazjum...
Ten post był edytowany przez WeeD™ dnia: 19 Maj 2008 - 21:23



Witam!
Zgłoszono mi propozycję (jeszcze nieoficjalnie) pracy jako naczyciel języka niemieckiego, tj. 4 godziny dydaktyczne tygodniowo i to jeszcze prawdopodobnie jako koło zainteresowań.
Nigdy nie pracowałem w zawodzie, nie mam żadnego stopnia awansu, żadnego doświadczenia.
Czy mogę nauczać bez odbywania stażu na nauczyciela kontraktowego?
Od tak poprostu prowadzić zajęcia i tyle?

Bardzo zależało mi żeby zdobyć chociaż 9 godzin (pół etatu) żeby odbyć staż, no ale niestety
I jeszcze drugie pytanie, czy jest możliwość "dogadania" się z dyrekcją aby inny nauczyciel niemieckiego odstąpił 5 godzin dydaktycznych ze swojego pensum i podzielił się ze mną?
tak abym mógł od 1 września odbyć staż na kontraktowego?

Z góry dziękuję Wam za odpowiedź
Pozdrawiam



2 klasa to masakra -,- Już mam na środę zapowiedziany sprawdzian, niby to z początkowych tematów z niemieckiego, a tak naprawdę to z całego roku. Prace domowe już są - i to z fizyki, geografii oraz chemii, czyli ogólnie, moja pięta Achillesowa. Niby klasa zna się rok, ale jakoś atmosfera nie jest luźna, bo chłopcy to za bardzo nie zmądrzeli... Zabrakło dwóch rozrabiaków - wstyd się przyznać, ale jeden z nich, był moim kuzynem ;< - ale doszedł niejaki Kamil, który po raz drugi jest w klasie drugiej - zdał nie zdał? nie wiem, wiem tyle, że był przez 8 miesięcy w Holandii. Tak po za tym kilkoro nowych nauczycieli - anglista na pewno wyjdzie mi na plus, a co z matematyczką i biolożką? Zobaczy się. Do poznania został mi nowy nauczyciel WOS-u. Tak ogólnie, to od pon. do czw. na 8, a dzisiaj (pt) na 8.55. W poniedziałki i piątki kończę o 13.30, zaś w pozostałe dni, o 14.30. Godziny więc są okej, ale najlepsze, że piątek jest luźny pod względem lekcji - w-f, niemiecki, matematyka (<33), religia, polski.



Dobra, jak chcecie wiedzieć to wam wszystko dokładnie wyjaśnie. Z polskiego zająłem I miejsce w wojewódzkim konkursie gramatyczno-ortograficznym, więc należało się; z niemieckiego pisałem dodatkowy egzamin przed komisją; z matmy - olimpiady, konkursy (półfinał międzynarodowej olimpiady matematycznej Paryż zaprasza mistrzów) na sprawdzianach dostaje dodatkowe zadania, na lekcjach też; muzyka - gram na klawiszach, mam kilka zaliczonych konkursów; plastyka - no tutaj to geniuszem nie jestem, znaczy się z historią sztuki to nie ma problemu, gorzej z malowaniem:D itd; historia - II miejsce w Wojewódzkim Konkursie Historycznym; wos - kilka 6 ze sprawdzianów i aktywność; geografia - kilka konkursów, no i zajmuję się organizacją SKE (Szkolnego Klubu Europejskiego); biologia - kilka konkursów (II miejsce w Konkursie Ekologicznym), na sprawdzianie zawsze dostaje kilka dodatkowych pytań; chemia - zadania dodatkowe średnio 5 co lekcje no i dużo ocen z aktywności; fizyka - 5 ze wszystkich sprawdzianów i dwie 6 ale to za opracowanie tematu, zrobienie lekcji (więc jakby się nie liczyły); w-f - wszystko robie poprawnie ale nie biore udziału w zawodach. Tak to wygląda. Oprócz tych konkursów z wymienionych przedmiotów mam jeszcze dobre oceny.
W Polsce każdy metodyk zaznacza że uczniowi daje się ocenę celującą tylko za udział w konkursach na poziomie wojewódzkim, więc jeżeli ktoś robi więcej niż na ocene bardzo dobrą, a nie doszedł do etapu wojewódzkiego to co? - nauczyciel ma powiedzieć "nie rób tyle bo i tak 6 nie dostaniesz". No jakby było tak jak w innych krajach (oceny od 1-10) to można oceniać wszystkich sprawiedliwie. Powtarzam drugi raz - nie ucze się dużo. Czasem trzeba troche "kuć" nie da się inaczej. Nie moge zgodzić się z wypowiedzią Jarus'a. Moim zdaniem nie ma on pojęcia o wyznacznikach wg których wystawia się w Polsce oceny. Ciekawe jakby się czuł kiedy ktoś wyśmiewałby się z jego ciężkiej pracy.
Docent - wymyślili to w mojej szkole i tak na mnie wołają, dodałem tylko _in. I jeszcze jedno na koniec. Pamiętajcie wszyscy - nigdy oceny nie odzwierciedlają prawdziwej mądrości. :wink:
A to "całoś" to się czepiacie



Każdy wybiera pracę taką jaką lubi, albo która daje mu dużo kasy. Nauczyciel w tych czasach ma tak naprawdę ciężko. Ci, którzy uczą angielskiego czy niemieckiego mają najlepiej. Oni wolą mieć tylko 18h (cały etat), a resztę czasu przeznaczać na korepetycje (zarobek nawet do 4000zł). Równiez nauczyciele polskiego i matematyki mogą dawać korepetycje, ale z przyrody, czy też z historiu to już nie bardzo. No chyba, że na poziomie liceum.

Praca w szkole podstawowej nie jest ciężka, ale już w gimnazjum to tylko dla samobójców . Z róznych informacji ponoc najlepiej uczy się w liceum. Bo jak moze swoją wiedzę w podstawówce wykorzystywać polonista? Czytając Szewczyka Dratewkę? W gimnazjum nauczyciel traci czas na czynności wychowawcze zamiast na nauczanie.

Gdybym miał wybierać, który przedmiot najlepiej uczyć to:
- Język obcy (praca w grupach i największe dodatki motywacyjne, aby zatrzymywać ich w pracy)
- Informatyka
- Polski (korepetycje, a najlepiej uczyć w liceum)
- Matematyka (jak wyżej).

Dzieci w podstawówce jeszcze starają się uczyć, bo boją się rodziców. W gimnazjum przestają, bo za kujoństwo mozna oberwać. Jak przychodzą do liceum, to okazuje się, że nic nie umieją. Ucza się jednak, bo im zależy.

Pensje nauczyieli są małe: stażysta 700, kontraktowy 900, mianowany 1250, a dyplomowany chyba 1700zł. To jest pensja za pełny etat 18h + kilkadziesiąt godzin pracy w domu przy papierkowej robocie.

Jakie może być zaangażowanie nauczyciela do nauczania, jak ma mnóstwo papierkowej roboty. Łażenie po domach i załatwianie spraw wychowawczych, załatwianie pieniędzy na materiały szkolne, praca w przepełnionych salach. I mała płaca. Zatrudnienie w szkole nauczyciela angielskiego wcale nie jest łatwe. Wolą wyjechać zagranicą lub dawać korepetycje. Przyjdzie taki czas, że nie będzie miał kto uczyć. Teraz powoli zaczyna być problem kogo uczyć - dzieci z rodzicami wyjężdzają do Anglii itp krajów.



Szablon by Sliffka (© Projekt badawczy Polska-Namibia 2010)